Muzułmanie nie powinni ulegać populistycznym nastrojom

Davide Mastracci

W kwietniu 2016 roku Instytut Environics opublikował sondaż, który utwierdził zarówno liberałów jak i islamofobów w poprawności ich opinii na temat kanadyjskich muzułmanów. Sondaż przeprowadzony między listopadem 2015 a styczniem 2016 wśród ponad 600 kanadyjskich muzułmanów, próbował odkryć co znaczy być muzułmaninem w dzisiejszej Kanadzie, pytając respondentów o poziom ich praktyki religijnej, patriotyzmu, ich doświadczenia islamofobii oraz opinie na temat rządowej strategii antyterrorystycznej.

48% respondentów powiedziało, że chodzi do meczetu conajmniej raz w tygodniu, co stanowi wzrost o 7% w stosunku do roku 2006; 48% muzułmanek nosi hidżab (10-procentowy wzrost w stosunku do 2006); 83% muzułmanów jest dumna z bycia Kanadyjczykiem (o 10% więcej od ogólnej populacji); 50% muzułmanów powiedziało, że tożsamość religijna jest dla nich ważniejsza od bycia Kanadyjczykiem (w porównaniu do 28% religijnych niemuzułmanów); 22% muzułmanów doświadczyło religijnej dyskryminacji (w porównaniu z 5% ogólnej populacji); ponad 65% respondentów wyraziło zaniepokojenie tym, jak muzułmanie przedstawiani są w mediach.

Sposób w jaki media donosiły o wynikach sondażu pokazał, że ten niepokój był uzasadniony. Bardziej liberalne media, takie jak CBC, Toronto Star i Globe and Mail, opublikowały artykuły skupiające się na fakcie, że muzułmanie wyrażają wyższy poziom patriotyzmu niż niemuzułmanie, z nagłówkami typu: „Kanadyjscy muzułmanie coraz bardziej przywiązani do Kanady”, „Większość kanadyjskich muzułmanów dumna z bycia Kanadyjczykami”, czy „Sondaż: Kanadyjscy muzułmanie dumni z wolności i różnorodności swojego kraju”.

Konserwatywne media, takie jak Toronto Sun czy Rebel Media, opublikowały natomiast artykuły skupiające się na rosnącej religijności muzułmanów, bądź poddające w wątpliwość szczerość ich patriotyzmu, z nagłówkami takimi jak: „Kanadyjscy muzułmanie coraz bardziej religijni” lub „Prześladowani patrioci? Podwójny przekaz w sondażu kanadyjskich muzułmanów zgodny z programem islamskiego lobby”.

Obydwa medialne podejścia mają kłopotliwe implikacje. Liberalne media użyły wyników sondażu by przekonać Kanadyjczyków, że muzułmanie są patriotami, utwierdzając w ten sposób ich stereotyp piątej kolumny (sugerując, że muzułmanie muszą eksponować swój patriotyzm żeby im ufano). Konserwatywne z drugiej strony przedstawiały wzrost religijności muzułmanów jako zagrożenie dla kraju, łącząc islam z terrorem i brakiem lojalności. Sugestia, że poczucie przynależności do religii i zwiększone jej praktykowanie jest zagrożeniem dla państwa, pojawia się oczywiście wyłącznie w odniesieniu do muzułmanów.

Nie tylko media są jednak winne założeń przemycanych w tych artykułach, spora część muzułmanów w Kanadzie również podeszła bezkrytycznie do wyników sondażu. Przewodniczący Krajowej Rady Kanadyjskich Muzułmanów, Ihsaan Gardee, stwierdził na przykład w oświadczeniu tej organizacji: „Jest w tym sondażu dużo pozytywów. Większość kanadyjskich muzułmanów ma silne poczucie przynależności do Kanady i jest wrażliwa na to, jak postrzegani są przez współobywateli. To dobrze rokuje dla tych z nas, którzy pracują na rzecz promowania obywatelskiego zaangażowania i większego zrozumienia między różnorodnymi społecznościami”. Taki przekaz był umacniany w mediach społecznościowych przez wielu muzułmanów, którzy udostępnili wyniki chcąc udowodnić swoim patriotyzmem jak bardzo islamofobowie mylą się co do nich.

To tylko jeden z przykładów trendu, w ramach którego wyznawcy islamu starają się przezwyciężyć dyskryminację przekonując niemuzułmanów, że są tacy sami jak oni. W roku 2014 w Quebecu zaproponowano ustawę, która zakazywałaby pracownikom sektora publicznego noszenia widocznych symboli religijnych, takich jak hidżab. Propozycja została ostatecznie odrzucona, wywołała jednak toksyczną debatę, która przyczyniła się do normalizacji antyislamskich nastrojów. Przyczyniła się również do wzrostu przestępstw motywowanych nienawiścią. Wielu muzułmanów próbowało wtedy reagować na to podkreślając jak bardzo lubią jeść poutine i kibicować drużynie Montreal Canadiens.

Tendencja ta jest zupełnie nietrafiona z szeregu powodów. Po pierwsze, pomysł, że muzułmanie muszą eksponować swój patriotyzm lub przywiązanie do kultury popularnej żeby zdobyć zaufanie jest ciężarem nie nakładanym na żadną inną grupę religijną w Kanadzie. Przedstawiciele żadnej innej religii nie są proszeni o wyrażanie swojej lojalności wobec państwa w atmosferze podejrzeń o sprzyjanie jakimś siłom zewnętrznym. Nie oczekuje się też od nich, by tłumaczyli się z czynów swoich współwyznawców w innych częściach świata, jakby byli w nie w jakiś sposób zamieszani lub ich współodpowiedzialni. Muzułmanie są poddawani takim testom lojalności tylko ze względu na uprzedzenia wobec nich i wpadając w pułapkę eksponowania swego patriotyzmu umacniają tylko te nastroje, zamiast podważać ich zasadność.

Po drugie, takie próby ugłaskiwania populitycznych nastrojów nieuchronnie pozostawią sporą część muzułmanów na lodzie. Niektórzy muzułmanie mogą lubić poutine, hokeja, kiepską kawę w Tim Hortons czy inne rzeczy, które podobno definiują „kanadyjskość”. Inni lubić ich nie muszą i nie czyni ich to mniej zasługującymi na szacunek należny Kanadyjczykom.

Sprawa jest jeszcze poważniejsza jeśli chodzi o praktykę religijną i polityczny krytycyzm. Muzułmanie nie powinni przykładać się do założenia, że ich akceptacja zależy od utrzymywania się na takim poziomie religijności, jaki masowa kultura wyznaczy im jako dopuszczalny. Niektórzy są bardziej praktykujący niż inni i nie powinno to być powodem automatycznych podejrzeń. Jeśli chodzi o polityczną krytykę, wielu muzułmanów może nie czuć dumy z bycia Kanadyjczykiem w wyniku różnych poczynań ich państwa, szczególnie po długich rządach premiera Stephena Harpera i towarzyszących im antyislamskich decyzji, takich jak zakaz noszenia nikabów, zwiększone uprawnienia inwigilacyjne nieproporcjonalnie wymierzone w muzułmanów i Ustawa o barbarzyńskich praktykach kulturowych, niesłusznie przedstawiająca przemoc domową jako domenę niemal wyłącznie społeczności muzułmańskich. Muzułmanie nie powinni zgadzać sie na koncepcję tolerancji opierającą się na wykluczaniu bardziej krytycznych spośród nich, nie tylko dlatego, że jest to niesprawiedliwe, ale też dlatego, że wystawia to zakres „dopuszczalnego” dyskursu na ryzyko ciągłego kurczenia się pod antyislamską presją.

Uleganie masowemu społeczeństwu jest zresztą całkowicie próżnym wysiłkiem, ponieważ ta jego część, która żywi antyislamskie uprzedzenia nigdy nie będzie usatysfakcjonowana. Sondaż Environics wykazał wysoki poziom patriotyzmu wśród muzułmanów, a jednak prawicowe media przedstawiły to jako próbę wodzenia współobywateli za nos w ramach jakiegoś złowieszczego spisku. Liderzy muzułmańscy rutynowo potępiają wszelkie akty przemocy, których sprawcy powołują się na islam, a mimo to wciąż słyszymy pytanie „dlaczego muzułmanie nie potępiają terrorystów?”. Muzułmanie mogą dwoić się i troić by wydawać się tak „zachodni” jak to tylko możliwe, a uprzedzone do nich osoby i tak znajdą coś, do czego się przyczepią i co pozwoli im stwierdzić, że muzułmanie są niewystarczająco zintegrowani. Jeśli wymagania stawiane przez islamofobów zostaną zaakceptowane, to będą cały czas się poszerzać, aż w zachodnich muzułmanach w ogóle nie pozostanie zbyt wiele z ich muzułmańskości.

Zamiast próbować przypodobać się populistom, muzułmanie powinni stawić czoła islamofobii atakując ją u jej źródeł i oczekując od zachodnich społeczeństw spełniania swoich własnych standardów i szanowania własnych praw. O tym jak może to być skuteczne dowiedzieliśmy się dzięki noszącej nikab Zunerze Ishaq, która przybyła do Kanady z Pakistanu w roku 2008. Kiedy po latach spędzonych w nowym kraju otrzymała obywatelstwo, postanowiła mieć na sobie nikab podczas ceremonii jego przyznawania, nie chcąc wyrzekać się części siebie by być Kanadyjką.

Sprawa urosła do rangi problemu kiedy w 2011 roku rząd Partii Konserwatywnej wprowadził prawo zakazujące kobietom noszenia nikabów podczas wspomnianych ceremonii. Ishaq uznała ten zakaz za pogwałcenie praw jakie daje Kanadyjczykom Karta Praw i Wolności i postanowiła podważyć zakaz na drodze prawnej. Zajęło to parę lat ale odniosła sukces w sądzie federalnym po apelacji złożonej przez rząd Konserwatystów. Jej wniosek został następnie podtrzymany przez Federalny Sąd Apelacyjny. Rząd złożył wtedy apelację do Sądu Najwyższego, ale w tym samym miesiącu Partia Liberalna Kanady wygrała wybory i wycofała apelację, twierdząc, że jest niezgodna z Ustawą o obywatelstwie i że nie jest kwestią, która powinna być upolityczniana. Upolityczniona jednak została, ponieważ sprawa Ishaq stała się najbardziej dyskutowana kwestią w trakcie wyborów w 2015 roku. Wielu Kanadyjczyków, włącznie z prominentnymi przedstawicielami mediów, twierdziło, że Ishaq jest egoistką, że powinna była zostać w Pakistanie jeśli chciała nosić nikab i że nie rozumie co znaczy bycie Kanadyjką. Barbara Kay, kolumnistka w National Post, powiedziała na przykład, że nikab „jest destrukcyjny dla towarzyskiej wzajemności, na której lokalne społeczności budują przyjacielską atmosferę. A kulturowo rzecz ujmując, opozycja Kanadyjczyków wobec nikabu jest godna pochwały, bo pokazuje, że większość z nas czuje, że mamy jeszcze kulturę, której warto bronić”.

Wielu muzułmanów zareagowało komentarzami, że nikab nie jest częścią islamu i że Ishaq powinna po prostu zaakceptować te wolności, jakimi muzułmanie już się cieszą. Raheel Raza z Rady Muzułmanów na Rzecz Jutra, napisała w Huffington Post: “Jako muzułmanka i matka, która nigdy nie widziała nikabu dorastając w pakistańskim Karachi, jestem zdumiona widząc jak kanadyjskie prawo ugina się pod presją islamistów gardzących kanadyjskimi wartościami równości płci”.

Ishaq mogła łatwo skapitulować przed populistycznymi nastrojami i zdjąć nikab na kilka minut wystarczających do odbycia ceremonii. Ułatwiłoby jej to życie i sprawiłoby, że uzyskałaby obywatelstwo o kilka lat wcześniej (otrzymała je ostatecznie w październiku 2015). Zamiast tego, Ishaq wytrwała i był to decydujący moment dla wszystkich muzułmanów w Kanadzie.

Ishaq zdała sobie sprawę, że ci, którzy domagali się od niej integracji wyłącznie na ich zasadach nie mieli za swoimi postulatami żadnej podstawy prawnej. Prawidłowo zinterpretowała, że kanadyjska Karta Praw była po jej stronie, a kanadyjskie wartości wręcz wspierały jej walkę. Innymi słowy, Ishaq zignorowała populistyczny zgiełk, wzywając Kanadę do wierności jej własnemu wizerunkowi. Dzięki temu zwycięstwu kobiety, która postanowiła przedłożyć zasady ponad wygodę ,muzułmanie cieszą się teraz większą wolnością niż wcześniej.

Ishaq powinna być postrzegana przez wszystkich Kanadyjczyków jako bohaterka, a przez muzułmanów za wzór do naśladowania. Walka z antyislamskimi uprzedzeniami nie może pozostawać w strefie komfortu bigotów. Powinna bezpośrednio rzucać wyzwanie niesprawiedliwości, nie tylko wobec muzułmanów, którzy wyglądają lub praktykują tak jak ty. Bezkompromisowa i zdeterminowana walka o sprawiedliwość Zunery Ishaq okazała się najbliższa temu, czym Kanada zapewnia, że jest.

 

Źródło: The Islamic Monthly

Podobne wpisy