Męski hidżab, pornografia i hiperseksualizacja. Co islam próbuje ocalić w relacjach między kobietami i mężczyznami?

Między pruderią a hiperseksualizacją

Gdy w zachodnich mediach pojawia się temat relacji między kobietami i mężczyznami w islamie, niemal cała uwaga skupia się na kobietach: hidżabie, ubiorze, ograniczeniach czy segregacji płci. Znacznie rzadziej mówi się o tym, że klasyczna etyka islamu stawia również rozbudowane wymagania wobec mężczyzn. Tymczasem dopiero spojrzenie na normy dotyczące obu płci pozwala zrozumieć logikę, która za nimi stoi.

Nie oznacza to oczywiście, że tradycja islamu nakłada identyczne obowiązki na kobiety i mężczyzn. Wręcz przeciwnie, wiele norm przyjmuje wobec obu płci różne formy. Ich wspólnym celem nie jest jednak kontrolowanie jednej z nich, lecz kształtowanie kultury skromności, samokontroli i wzajemnego szacunku, w której zarówno kobiety, jak i mężczyźni mają swoje obowiązki. Problem polega na tym, że współczesne debaty niemal wyłącznie koncentrują się na kobiecej stronie tych regulacji, przez co łatwo przeoczyć szerszą wizję relacji między płciami, z której wszystkie one wyrastają.

To właśnie dlatego zachodnie dyskusje o islamie tak często rozmijają się z jego własną logiką. Z jednej strony religia ta oskarżana jest o „represję seksualności”, nadmierną separację płci czy obsesję na punkcie kobiecego ciała. Z drugiej strony niektóre współczesne społeczeństwa muzułmańskie rzeczywiście wytworzyły kultury relacji między płciami nacechowane przesadną kontrolą, społeczną neurozą i podejrzliwością wobec każdej formy kontaktu kobiet i mężczyzn. W obu przypadkach łatwo przeoczyć coś znacznie ciekawszego: że etyka islamu proponuje spójną wizję relacji między płciami, która nie sprowadza się ani do nieustannej seksualizacji przestrzeni publicznej, ani do traktowania seksualności jako czegoś podejrzanego czy wstydliwego.

„Męski hidżab”

We współczesnych debatach słowo „hidżab” niemal automatycznie kojarzy się z kobiecym strojem. Tymczasem etyka islamu zawiera również coś, co można określić mianem „męskiego hidżabu” – zespołu zasad regulujących sposób, w jaki mężczyzna powinien odnosić się do kobiet niebędących jego bliskimi krewnymi (mahram).

Obejmuje to oczywiście pewne zasady ubioru i skromności, ale przede wszystkim dotyczy zachowania. Islam nakazuje mężczyźnie opuszczanie wzroku, unikanie seksualizującego patrzenia i flirtowania, zakazuje dotyku wobec obcych kobiet oraz sytuacji stwarzających niepotrzebną intymność – jak pozostawanie sam na sam w zamkniętym pomieszczeniu bez wyraźnej potrzeby. W tę samą logikę wpisują się zakaz relacji seksualnych poza małżeństwem oraz zakaz pornografii.

Wszystkie te elementy bardzo łatwo przedstawić jako zbiór arbitralnych zakazów. Ale można też spojrzeć na nie inaczej: jako próbę ograniczenia procesu permanentnej seksualizacji relacji społecznych.

Za takim podejściem stoi również określona wizja człowieka. Klasyczna etyka islamu nie zakłada, że ludzie funkcjonują wyłącznie jako racjonalne jednostki zdolne do całkowitego kontrolowania własnych impulsów. Zakłada raczej, że pożądanie – podobnie jak gniew, ambicja czy pragnienie statusu – jest realną siłą kształtującą sposób, w jaki postrzegamy innych ludzi i podejmujemy decyzje. Część norm regulujących relacje między płciami nie ma więc chronić człowieka przed samą seksualnością, lecz przed sytuacją, w której seksualność zaczyna dominować nad innymi wymiarami życia społecznego.

Kolonizacja przestrzeni publicznej przez seksualność

Współczesna kultura często traktuje seksualizację jako stan naturalny. Reklama, media społecznościowe, przemysł rozrywkowy, pornografia, kultura influencerów czy logika aplikacji randkowych sprawiają, że coraz większa część życia społecznego zostaje podporządkowana mechanizmom atrakcyjności seksualnej, pożądania i autoprezentacji.

Islam wychodzi natomiast z innego założenia: że człowiek powinien mieć możliwość funkcjonowania w wielu relacjach społecznych – jako uczeń, nauczyciel, sąsiad, współpracownik czy współwyznawca – bez konieczności nieustannego wchodzenia w logikę atrakcyjności seksualnej. Celem nie było wyeliminowanie seksualności z życia, lecz pozostawienie przestrzeni dla innych wymiarów ludzkiej relacji, które łatwo ulegają zatarciu, gdy pożądanie staje się dominującym filtrem postrzegania drugiego człowieka.

Dlatego klasyczna kultura islamu próbowała tworzyć przestrzenie, w których człowiek może funkcjonować poza logiką ciągłej seksualnej oceny. Dotyczyło to zarówno meczetu, jak i bardziej codziennych sytuacji społecznych. Szczególnie wyraźnie widać to w podejściu do miejsc silnie podatnych na wizualną seksualizację, takich jak baseny, łaźnie czy współcześnie siłownie.

W zachodnim dyskursie bywa to często przedstawiane wyłącznie jako „segregacja płci”. Tymczasem u podstaw tej intuicji znajduje się również coś innego: próba stworzenia przestrzeni wolnej od ciągłego performowania atrakcyjności seksualnej. Swego rodzaju breathing space od nieustannego bycia ocenianym lub oceniania innych przez pryzmat erotyczny.

Nie oznacza to oczywiście, że islam postrzega seksualność jako coś złego. Wręcz przeciwnie, klasyczna tradycja islamu mówi o seksualności otwarcie i traktuje ją jako naturalny wymiar ludzkiego życia. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy seksualność zaczyna kolonizować całą przestrzeń społeczną i wszystkie relacje międzyludzkie.

Pornografia i kultura permanentnego pobudzenia

Szczególnie wyraźnie widać to w islamskim stosunku do pornografii. W nowoczesnym świecie pornografia przestała być zjawiskiem marginalnym – stała się jednym z głównych mechanizmów kształtowania wyobraźni seksualnej milionów ludzi. Coraz więcej badań pokazuje jej wpływ na uzależnienia behawioralne, problemy psychiczne, sposób postrzegania kobiet, oczekiwania wobec relacji czy zdolność budowania trwałej intymności.

Islam odrzuca pornografię nie dlatego, że neguje seksualność, ale dlatego, że sprzeciwia się redukowaniu drugiego człowieka do obiektu konsumpcji seksualnej. Nakaz „opuszczania wzroku” nie jest więc wyłącznie moralistycznym nakazem – jest częścią szerszej wizji ochrony ludzkiej relacji przed logiką nieustannej seksualnej stymulacji.

W tym sensie islamska etyka relacji między płciami może być dziś odczytana również jako krytyka kultury permanentnego pobudzenia, w której człowiek coraz trudniej potrafi istnieć wobec innych inaczej niż przez pryzmat atrakcyjności i pożądania.

Islam nie nakazuje społecznej neurozy

Oczywiście można tę logikę wypaczyć. I część społeczeństw muzułmańskich rzeczywiście to zrobiła.

Niektóre kultury muzułmańskie rozwinęły podejście do relacji między płciami oparte bardziej na lęku niż na etyce: obsesyjną kontrolę kobiet, patologiczne ograniczanie ich obecności w przestrzeni publicznej czy traktowanie każdej interakcji między kobietą i mężczyzną jako potencjalnego moralnego zagrożenia.

Tego rodzaju zjawiska istnieją i nie ma sensu temu zaprzeczać. Problem polega jednak na tym, że często utożsamia się je po prostu z „islamem”, ignorując ogromną różnicę między religijną normą a konkretnymi praktykami kulturowymi.

Klasyczna cywilizacja islamu nie funkcjonowała przecież poprzez całkowitą izolację kobiet od życia społecznego. Kobiety uczestniczyły w handlu, edukacji, życiu religijnym i intelektualnym. W historii islamu znajdziemy uczone, nauczycielki hadisów, fundatorki instytucji religijnych czy wpływowe postacie życia publicznego.

Islam nie proponuje więc wojny płci ani panicznego lęku przed ich kontaktem. Proponuje raczej kulturę granic, samokontroli i wzajemnego szacunku.

Co ta perspektywa mówi o współczesnych przestępstwach seksualnych?

Takie spojrzenie na relacje między kobietami i mężczyznami rzuca również światło na często powracające pytanie o przestępstwa seksualne popełniane przez osoby pochodzące z krajów muzułmańskich – od masowych napaści podczas nocy sylwestrowej w Kolonii po działalność brytyjskich „grooming gangs”. Nie można zaprzeczać, że wśród sprawców takich przestępstw znajdowali się ludzie z pochodzeniem muzułmańskim, znajomość rzeczywistych nauk islamu automatycznie nasuwa jednak pytanie: na ile ich zachowanie rzeczywiście wynikało z zasad tej religii?

Odpowiedź wydaje się dość jednoznaczna. Trudno żeby religia zakazująca mężczyznom każdej formy seksualizującego dotyku wobec kobiet innych niż ich żony, sankcjonowała jednocześnie napaść seksualną. Tego rodzaju zachowania nie są realizacją islamskiej etyki relacji między płciami, lecz jej jaskrawym zaprzeczeniem.

Warto przy tym zauważyć, że islam nie zna zasady zawieszania norm moralnych po przekroczeniu granicy państwa. Muzułmanin nie przestaje być zobowiązany do samokontroli, opuszczania wzroku i szacunku wobec kobiet tylko dlatego, że żyje w społeczeństwie bardziej liberalnym seksualnie albo że większość spotykanych przez niego kobiet jest niemuzułmankami. Jeśli już, to właśnie w takim środowisku zasady te powinny nabierać jeszcze większego znaczenia.

Granice jako projekt społeczny

Współczesne społeczeństwa coraz częściej dostrzegają koszty rosnącej seksualizacji życia publicznego. Dyskusje o wpływie pornografii, mediów społecznościowych, kultury obrazkowej czy presji nieustannej atrakcyjności pokazują, że pytanie nie brzmi już tylko czy taki proces zachodzi, ale również jak na niego odpowiedzieć. Klasyczna etyka islamu przypomina, że pytanie o relacje między kobietami i mężczyznami nie dotyczy wyłącznie wolności jednostki ani katalogu dozwolonych zachowań. Jest również pytaniem o to, jaki charakter ma mieć przestrzeń wspólna, jakie nawyki chcemy w niej wzmacniać i jaką kulturę wzajemnego odnoszenia się do siebie chcemy budować.

Related Posts