Seks i islam w Ameryce

Wajahat Ali

Wewnętrznie sprzeczny i pasywno-agresywny amerykański mezalians z seksualnością znajduje swoje odbicie we wspólnotach muzułmańskich tego kraju. Niektórym trudno jest uwierzyć, że narządy płciowe działają tak samo, niezależnie od tego, czy przykryte są burką czy bikini, jednak jako mężczyzna i muzułmanin mogę potwierdzić, że doświadczamy tego samego uniwersalnego zakłopotania po odkryciu „włosów w nowych miejscach” co każdy pryszczaty nastolatek.

Nadejście dojrzewania jest czasem kiedy rodzice muszą odbyć rozmowę o tym skąd się biorą dzieci, by ułatwić swym dzieciom pasaż przez ten okres zmian. W wielu amerykańskich rodzinach jedyną jednak rozmową na ten temat jest instrukcja: „nie rób tego!”. Chociaż „to” nigdy nie jest precyzyjnie zdefiniowane, wszyscy rozumieją, że chodzi o jakąkolwiek, nawet najlżejszą, aktywność podkołderkową przed ślubem. Możnaby założyć, że pójście do college’u automatycznie uwalnia od takich społecznych represji i pozwala rodzicom na większą otwartość. Niestety, historia komika i dziennikarza Amana Ali jest jednak zbyt dobrze znana wielu amerykańskim muzułmanom:

„Kiedy zacząłem college moja mama powiedziała mi: „Jesteś tam po to żeby studiować, jeśli nakryję cię z dziewczyną, to już po tobie.” Niedługo przed ukończeniem college’u powiedziała już: „Dlaczego nie znalazłeś dobrej dziewczyny, z którą mógłbyś się ożenić? Jesteś już stary!”

Czytelnikom nieobeznanym z tradycjami religijnymi islamu może to pasować do stereotypu tej religii jako domeny rozzłoszczonych brodatych mężczyzn wymuszających pozbawionby jakiejkolwiek przyjemności seks na biednych, uciskanych kobietach w przerwach między paleniem amerykańskiej flagi a pożeraniem ogromnych ilości hummusu. Innym skrajnym wyobrażeniem muzułmańskiej seksualności jest orientalistyczna fantazja wyreżyserowana przez twórców „Seksu w wielkim mieście 2”, pełna haremów, fajek wodnych, latających dywanów i fetyszy tak rubasznych, że nie nadają się do druku.

Islam praktykowany przez proroka Muhammada jest jednak bardzo otwarty i ludzki w swym podejściu do seksualności. Literatura hadisów, czyli zbiorów zawierających słowa, zachowania i etykietę proroka, dostarcza na to wiele przykładów. Pierwsi wyznawcy islamu bez żadnego zawstydzenia pytali proroka o seks i małżeństwo by poprawnie praktykować swą nową religię. Wiele książek napisanych przez wybitnych uczonych islamu podaje przykłady zdrowego podejścia proroka do seksu, zalecającego grę wstępną, igraszki oraz sympatię między małżonkami.

Takie podejście do seksu zostało w wielu amerykańskich wspólnotach muzułmańskich, szczególnie pochodzenia imigranckiego, porzucone na rzecz zupełnego milczenia. Tematy związane z uznaniem realiów takich jak ciąże przed ślubem czy cudzołóstwo są rzadko podejmowane w wielu kręgach muzułmańskich w obawie, że uznanie faktów zostanie odebrane jako przyzwolenie i zachęta do niezgodnych z islamem zachowań seksualnych.

Starszyzna często promuje wśród dorastających muzułmanów tłumienie instynktów, gdy jednak zbliżają się oni do trzydziestki, nagle pojawia się presja na ustatkowanie. Od młodych muzułmanów oczekuje się więc, że natychmiastowo przejdą od zera do stu kilometrów na godzinę, nie ucząc ich jak zapalić silnik i dbać o pojazd podczas podróży.

Wiek odgrywa czasem rolę profilaktyczną. Widać to w narastającym zjawisku wolnych, dojrzałych i wykształconych amerykańskich muzułmanek po trzydziestce, które muszą zmagać się z podwójnymi standardami. W odróżnieniu od mężczyzn, są niesprawiedliwie oskarżane o porzucanie ogniska domowego na rzecz osobistych ambicji. Ponieważ wspólnoty nie ustanowiły zdrowego modelu relacji towarzyskich, nie ma na to łatwego rozwiązania. Często takie kobiety spisywane są więc na matrymonialne straty i pozostaje im los wiecznych singli. Wolni muzułmanie po trzydziestce są natomiast jak Will Smith w filmie „Jestem legendą” – rzadkimi reprezentantami wymierającego gatunku, skazanymi na samotnośc i depresję. Zakłada się często, że są albo gejami, albo rozwiązłymi plejbojami, albo mają problemy ze swoim „sprzętem”.

Meczety i centra muzułmańskie odgrywają swoją rolę w tym problemie. Dynamika pomiędzy płciami w wielu takich miejscach odzwierciedla obłudę i absurdy relacji damsko-męskich wśród wielu amerykańskich muzułmanów. Przesadna segregacja płciowa w niektórych meczetach prowadzi często do skutków odwrotnych do zamierzonych, traktując muzułmańskich singli jakby byli wygłodzonymi seksualnie zwierzakami, gotowymi rzucić się na siebie jak bohaterki książek Jane Austen spuszczone z łańcucha w swą noc poślubną. Ściana między płciami – zarówno dosłowna jak i ta w przenośni – jest jak różowy słoń: im bardziej cię proszą by o nim nie myśleć, tym jest to trudniejsze.

Zamiast tego słonia tłumić, być może czas uznać jego istnienie, z szacunkiem zaoferować mu bezalkoholowego drinka i powiedzieć, że ma śliczne kły, trzymając się w dalszym ciągu swoich wartości religijnych. Jest nadzieja, że dzisiejsza rozmowa o tym skąd się biorą dzieci zmieni się z „nie rób tego” w „zrób to” w sposób zgodny z muzułmańską wrażliwością i dla niej naturalny.

 Źródło: http://www.theguardian.com/commentisfree/cifamerica/2012/apr/10/sex-islam-america

Podobne wpisy